A kiedy zrobisz prawko?!

Jak coś, to nie zadawajcie tych pytań - już nieaktualne. 

Długo wydawało się, że ja i samochód nie będziemy stanowić udanego połączenia. Nie zawsze tak było, wszak kurs na prawo jazdy - podekscytowany - zacząłem przed "18", ale później... coś się zacięło, niekoniecznie z mojej winy i pozostało iść pieszo. 

Ewentualnie pociąg, komunikacja miejska czy prośba kogoś o "podwózkę". 

Wiem, niezbyt komfortowe i niezbyt męskie (?). Siłą rzeczy samochód jest pewnym atrybutem faceta i dopełnieniem testosteronu. Nie, że się z tym zgadzam. Ba, przez ten cały czas próbowałem z tym walczyć. Tylko to trochę jak walka z wiatrakami. Niekoniecznie potrzebna i być może nie ja miałem rację. 

Jedno jest jednak pewne, losem mojego prawka były przejęte i zainteresowane osoby, które nie powinny. Najbliższy mi krąg ludzi - w jakiś sposób cierpiał, denerwował się na ten stan rzeczy i rozumiem. Ale przypadkowa osoba, którą widzę (w porywach) raz-dwa razy w roku wpajająca mi, jak ważny jest samochód - działało to na mnie jak płachta na byka. Demotywująco, z odmiennym skutkiem. Na zasadzie: "nie twój interes, będę żyć po swojemu". 

Czyli na przekór konwenansom i ramom społecznych. 

Ale dobra. Nadszedł taki moment w życiu, wracam za kierownicę, robię prawko, kupuję samochód i jeżdżę. Niby proste, niby prozaiczne, ale nie w moim przypadku. Poszło... sprawnie. To zasługa Pana Leszek Antoni Wieczorek i jego Rock Auto Szkoła. Nie, nie jest to post sponsorowany. To słowa podziękowania i... podziwu.

Bo nauczyć kogoś takiego jak ja jeździć, to duża sztuka! Ale przede wszystkim jestem wdzięczny za całą pomoc w mentalnym przygotowaniu. To wymagało najwięcej pracy. 

Późno, bo późno, ale jeżdżę i sprawia mi to nawet teraz frajdę! Dziękuję Panie Leszku. Dziękuję też wszystkim, których prosiłem o wspomnianą "podwózkę". Mam duuży dług u Was.

I pamiętajcie, nigdy nie jest za późno! 



Brak komentarzy:

INSTAGRAM FEED

@soratemplates