Z obrazkiem nie porozmawiamy ...

Aby świat zmienić, trzeba go najpierw dobrze opisać. Tak było, ale już tak nie jest. To obrazy narzucają nam tok myślenia. 

Termin komunikacja wizualna nie jest pojęciem nowym, choć związany on był przez wiele lat przede wszystkim z funkcjonowaniem środków masowego przekazu i sposobami użycia obrazu w konstruowaniu dyskursu medialnego. Komunikacja wizualna jednak już nie jest jedynie pojęciem dotyczącym mediów, lecz także należy go odczytywać w kontekście społecznym. Przestarzała definicja komunikacji mówi. - Komunikacja to porozumiewanie się, przekazywanie myśli, udzielanie wiadomości; komunikacja listowna, telefoniczna, telegraficzna, język jako narzędzie komunikacji między ludźmi. 

Dlaczego przestarzałą? W ostatnich kilku latach wraz z popularyzacją Instagrama, emotikonów, memów itd. napędził się ogromny mechanizm graficzny. Każdy z nas miał kiedyś do czynienia z clickbaitem - treścią, która wycelowana jest w generowanie zysków z reklam internetowych, kosztem jakości oraz rzetelności materiału. Clickbait charakteryzuje się sensacyjnym nagłówkiem lub miniaturką przyciągającą wzrok, co ma zachęcić do kliknięcia w materiał. 

Portale wykorzystują fakt, iż ludzie po prostu dziś nie czytają, albo to, że sztuka czytania zanika. Aby nie być gołosłownym, badania Biblioteki Narodowej wykazały, że 63 procent polaków w 2016 roku nie przeczytało ani jednej książki. Zaledwie co dziesiąty Polak sięgnął po więcej niż siedem pozycji. 

Można jednak to wszystko wziąć na "chłopski rozum", po co nam to? Mamy tablicę na Facebooku, gdzie większość najważniejszych informacji jest przekazana za pomocą obrazu. Mamy Instagram, na którym"gwiazdki" próbują się silić na intelektualistów cytując Paulo Coelho. Nie po to jednak wchodzi się na Instagram, aby czytać, lecz by oglądać zdjęcia - przez to oceniamy zazwyczaj "książkę po okładce". Jest również Messenger, gdzie również nie piszemy elokwentnych eloboratów, tylko w jak najkrótszej formie chcemy przekazać jakąś myśl, a zamiast pisać o emocjach wystarczy emotikon. 

Fakt, to bardzo wszystko ułatwia życie, lecz... to wszystko dotyczy świata wirtualnego. Kiedyś na zewnątrz przecież trzeba również wyjść. Ot, choćby nawet na randkę z kobietą poznaną na Tinder, gdzie do nawiązania rozmowy skłonił – a jakże – obraz. Dziś, jak nigdy wcześniej pojawiają się problemy w komunikacji między ludźmi na płaszczyźnie werbalnej, które niosą w później szereg nieprzyjemnych konsekwencji. 

W pracy naukowej Macieja Kawki: "Komunikowanie wizualne a nauka o mediach – współczesność i perspektywy" czytamy. - To fotografia odzwierciedla nasz świat i jest najmniej zakłamana i najbardziej szczera. Tekst, dopiero wsparty zdjęciem, staje się wiarygodny, wtedy bowiem jesteśmy gotowi coś uznać za prawdę, gdy zobaczymy to na własne oczy. To wszystko prawda, ale czy to wystarczy, by za pomocą obrazów ludzie mogli się nie tylko częściowo, ale w ogóle porozumieć i przekazać wszelkie żądane treści i czy fotografia oraz wszelkiego rodzaju przekazy wizualne mogą pełnić rolę kodu komunikacyjnego? Na pewno nie i też trudno wymagać tego od fotografii. Nie temu przecież ma służyć zdjęcie, obraz nigdy nie osiągnie poziomu kodu językowego, niemożliwe jest porozumienie między ludźmi za pomocą fotografii – jak jednak potrafią być zakłamane fotografie,  wszyscy wiemy. Trzeba więc uważać na świat komunikacji wizualnej, gdyż jest on płytki i nader banalny. Łatwy do wykreowania, przerobienia. Stanowi on pułapkę, w którą często wpadamy ...



Brak komentarzy:

INSTAGRAM FEED

@soratemplates