Internet pochłonęła nostalgia. Wszyscy wracają do 2016 roku. Szczególnie generacja Z, dla której był to czas nastoletniości, pierwszych wolności i emocji, które dziś wydają się prostsze i bardziej intensywne. Teoretycznie „najlepsze lata”. Teoretycznie, bo każdy idealizuje moment, w którym jeszcze nie wiedział, jak bardzo świat potrafi się komplikować.
Trzeba jednak przyznać, ten rok miał w sobie coś wyjątkowego.
Technologia przyspieszała, ale jeszcze nie przytłaczała. Smartfony stały się codziennością, komunikacja przeniosła się z topornego GG na Messengera. Zdjęcia z filtrami na Snapchacie były nowością, a Instagram nie był jeszcze katalogiem idealnych żyć. Łapaliśmy Pokemony, randkowe aplikacje dopiero raczkowały.
Wszystko wydawało się bardziej spontaniczne i mniej wykalkulowane.
Było kolorowo, ale nie będę tu obiektywny. W 2016 roku zakończyłem przygodę z piłką nożną, zdałem maturę i rozpocząłem studia. Działo się dużo, choć wtedy nie miałem jeszcze świadomości, jak ważny to moment.
To wszystko przy akompaniamencie dyskotekowych hitów. Tak, weekend bez imprezy był weekendem straconym. Tańczyło się, bawiło się, piło się - również. Bielski „Klimat” pękał w szwach. Tych nocy nie da się dziś ani opisać, ani powtórzyć. Trzeba było tam po prostu być!
Trochę się uczyłem, sporo się bawiłem, choć dziś sam nie wiem za co, ale chyba najwięcej pisałem. To był pierwszy rok, w którym traktowałem pisanie poważniej. Bez pieniędzy, bez większych oczekiwań, za to z pierwszymi sygnałami, że ktoś naprawdę chce to czytać. Mój blog miał odbiorców, mogłem uczestniczyć w ciekawych wydarzeniach już jako dziennikarz, ale wciąż amator. Styl zaczynał się krystalizować, choć jednocześnie popełniałem błędy, które dziś czyta się z lekkim uśmiechem. I dużą dozą zażenowania...
Było fajnie! Ale jak śpiewała Maryla Rodowicz: „To se ne vrati”. I może właśnie dobrze, że 2016 został tam gdzie jego miejsce, czyli w pamięci. Wspomnienia są po to, by do nich wracać, ale nie po to, by w nich mieszkać. Każdy czas ma swój urok, swoje tempo i swoje historie do napisania.
Skoro wtedy było kolorowo, to dziś mamy już całą paletę barw i świadomość, jak z niej korzystać.
.png)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz