Puścić lotka. Narodowa nadzieja

Zawsze fascynowały mnie małe, osiedlowe sklepiki. Lubię do nich zaglądać i obserwować ludzi. Powtarzającym się schematem jest obecność punktów Totalizatora Sportowego. I bardzo często frustrowały mnie starsze osoby, które przede mną chciały „puścić lotka”.


Nie do końca dobrze słyszeli. Zdarzało się, że prosili panią przy kasie „o kreskę”, bo brakowało im dwóch złotych do kuponu. Cel zawsze był szczytny. Tu podsłuchałem starszego pana, który mówił, że wnuczka wychodzi za mąż i kupi jej mieszkanie na tę okazję. Jak wygra. Tam obiła mi się o uszy historia starszej pani, która planowała spłacić długi swojego syna.


Jak wygra.


Przez długi czas nie widziałem w tym nic nadzwyczajnego. Ot, element polskiej codzienności. W końcu niemal każdy z nas kiedyś „puszczał totka”. Wszystko zmieniło się w momencie, gdy spojrzałem na liczby.


W 2024 roku Totalizator Sportowy osiągnął przychody rzędu 69 mld zł. Oczywiście, można powiedzieć, że to dobra wiadomość. Polska spółka, 5 mld zł odprowadzonych do Skarbu Państwa. „Z każdej złotówki przeznaczonej na gry liczbowe 19 groszy trafia na fundusze wspierające sport i kulturę” – mówił Mariusz Rzeczkowski z Totalizatora Sportowego.


Historia tej instytucji faktycznie ma jasne strony. Powstała po II wojnie światowej, by pomóc odbudować zniszczoną infrastrukturę sportową. Dzięki środkom z gier losowych odbudowano hale, stadiony, a nawet Zamek Królewski w Warszawie. Dziś wspierane są m.in. Wawel czy Babiogórski Park Narodowy.


Tyle że 69 mld zł to ponad dwa tysiące złotych rocznie na jednego dorosłego Polaka. Po cichu mamy prawdopodobnie problem z uzależnieniem setek tysięcy ludzi, być może głównie emerytów, a to wszystko dzieje się w białych rękawiczkach.


Bo to przecież tylko „Lotek”. Nasz „Lotek”.


69 mld zł to więcej niż obrót wygenerowany przez inwestorów indywidualnych na polskiej giełdzie w ubiegłym roku. I właśnie tutaj leży sedno problemu. Przez dekady nikt nie nauczył nas, jak inwestować pieniądze. Jak budować kapitał. Jak planować przyszłość inaczej niż poprzez szczęście i los.


Zamiast edukacji finansowej mamy powszechne zachęcanie do „puszczania lotka”, a państwowy monopolista branży hazardowej z roku na rok bije kolejne rekordy.


A marzenia o lepszym życiu wciąż opierają się na jednym, powtarzanym szeptem zdaniu:


jak wygra. 




Brak komentarzy:

INSTAGRAM FEED

@soratemplates