"Mój dom murem podzielony"

Z polską demokracją jest jak z knajpą, w której możesz wybrać, co chcesz, ale tylko z tego, co jest w karcie. A w karcie są dwa dania, oba niesmaczne, i dwie, trzy jeszcze bardziej niesmaczne przystawki. Jak ci się nie podoba, masz alternatywę - nie jeść w ogóle.


Czuję wstręt do polskiej polityki, bo to ona sprawiła, że przestaliśmy się lubić jako Polacy. Nastąpiły podziały, których wcześniej nie było. Partie polityczne po 1989 roku, dla swoich partykularnych interesów, szczują jednych ludzi na drugich. Z powodu miejsca zamieszkania, orientacji seksualnej, wykształcenia, poglądów i tak dalej, i tak dalej. Na kanwie tej obopólnej nienawiści do mainstreamu przebiły się takie zwroty jak: “moherowe berety”, “platfusy”, “lewaki” czy już w ostateczności “faszyści”.


W 2023 roku ktoś o innych poglądach wyrasta na największego wroga, którego trzeba potraktować "wiązanką" przykrych słów. Nie potrafimy się ze sobą dogadać na podstawie tego, na jaką partię ktoś głosuje. Niczym się nie różni ten podział od antypatii na scenie kibicowskiej - może jedynie tym, że nie idą w ruch bejsbole. Jeszcze. Na naszych oczach doświadczamy rozpadu poczucia wspólnoty, z której zostały już tylko karykaturalne angażowanie narodowych symboli w każdą byle szarpaninę i i gromadne adorowanie Papieża-Polaka. 


Demokracja okazała się być u nas chocholim tańcem.


Myślenie każdej partii politycznej w Polsce polega na zasadzie: “aby pod siebie. aby do jutra”. Przez to też z każdym dniem przegrywamy przyszłość, odbieramy własnym dzieciom szansę życia w wolnej i normalnej Polsce. Codziennie triumfuje głupota polityków, gotowych podejmować najbardziej szkodliwe dla państwa i narodu decyzje, byle tylko poprawić swoje szanse na usadzenie się w Sejmie, rządzie, radach nadzorczych i zarządach wciąż niesprywatyzowanych, państwowych pseudospółek. I każdego dnia społeczeństwo, doprowadzone do totalnego skołokowania, sfrustrowane, skundlone, oduczone troski o jakiekolwiek wspólne dobro, wymusza na swoich elitach taką właśnie politykę.


Do skłócenia Polaków walnie przyczyniły się także media głównego nurtu. Uwolnione po 1989 roku roku od bata cenzury i zarządzeń komunistów ruszyły do wyścigu po oglądalność i pieniądze. Kto wyemituje program głupszy, bardziej krwawy i w gorszym guście, ten będzie prowadzić w peletonie.


Już Stefan Kisielewski zauważył po 1989 roku: “Polska przedwojenna była niejednolita, pełna dysproporcji, konfliktów, nieraz ubóstwa, rządzona niezbyt dobrze, z elitą władzy dość przypadkową. Niemniej jednak był to kraj normalny, w żaden sposób nie można by go określić jako dom wariatów. Natomiast Polska dzisiejsza to niewątpliwy i klasyczny dom wariatów”.


"Mój dom murem podzielony, podzielone murem schody. Po lewej stronie łazienka, po prawej stronie kuchenka [...] Moja ulica murem podzielona. Świeci neonami prawa strona, lewa strona cała wygaszona – zza zasłony obserwuję obie stron" – "Arahja" 1988 rok. Kult. Piosenka jest protest songiem przeciw podziałowi Berlina z niezbyt dosłownym metaforycznym tekstem, dzięki czemu uniknęła sprzeciwu liberalizującej się wtedy cenzury.


Kolejny rok, a ja wciąż nie mogę wyjść z podziwu, jak bardzo ten utwór jest aktualny…




Brak komentarzy:

INSTAGRAM FEED

@soratemplates