Post Top Ad

Wiecie, co jest najgorsze? Że to cholerstwo cały czas będzie wokół nas. Koronawirus oraz wszelkie konsekwencje z nim związane – przede wszystkim finansowo-gospodarcze nie miną za 2-3 miesiące. I tak, trochę się boje.

Dziś (tj. 24.03.2020 r.) odbyła się, kolejna już, konferencja prasowa z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego. Temat może być tylko jeden. – Chcemy przedstawić nowe ograniczenia, które są niezbędne by zapobiec rozprzestrzenianiu się koronawirusa. Siła gospodarcza państw to za mało. Musi być dobra organizacja i społeczne zrozumienie zasad, by zapanować nad rozprzestrzenianiem się wirusa – powiedział szef rządu. 

Nowe restrykcje obejmują:

1. Ograniczenia w przemieszczaniu się – z wyjątkiem pracy, pomocy osobom chorym i bliskim, a także uczestniczeniem w wydarzeniach religijnych oraz "niezbędnych spraw życia codziennego" (wyjście do sklepu czy apteki);

2. Ograniczenia dotyczące komunikacji publicznej – dopuszczalna liczba pasażerów to miejsca siedzące podzielone przez dwa; w autobusach, tramwajach czy metrze nie może być tłoku;

3. Ograniczenia zgromadzeń publicznych i imprez do absolutnego minimum (wyjątkiem są wydarzenia, w których uczestniczą wyłącznie członkowie rodziny lub osoby pozostające w stałym pożyciu);

4. Ograniczenie uczestnictwa w wydarzeniach kościelnych – może w nich brać udział jednocześnie nie więcej niż 5 osób + sprawującymi posługę.

Nie mi to oceniać czy to dobre posunięcie ze strony władzy, czy złe. Zastanawia mnie jednak tak wielka hipokryzja ze strony rządu. Zgromadzenia maksymalnie do 2 osób, ale wybory przeprowadźmy, a jak! Nie o tym tutaj, ale sami wiecie – emocje. 

Nie podaje ile zostało zarażonych koronawirusem, gdyż bardzo szybko te liczby uległyby dezaktualizacji. Musimy sobie jednak uzmysłowić, kończy się świat, który był nam znany. Sekretarz generalny OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) Angel Gurria powiedział w rozmowie z BBC, że szok dla gospodarki jest już dużo większy niż ten z czasów kryzysu finansowego sprzed ponad dekady. Według niego oczekiwanie, że gospodarki szybko wrócą do stanu sprzed wybuchu pandemii koronawirusa jest jedynie "myśleniem życzeniowym" – Miną lata, zanim światowa gospodarka odrobi straty po pandemii koronawirusa – podaje OECD. 

Genialnie ten problem ujął Wojciech Morawski, który w swoim felietonie dla tygodnika "Polityka" napisał: – Nowy system gospodarczy będzie musiał dostosować model konsumpcji i styl życia do bariery ze strony środowiska. Będzie to proces „niechciany, niepożądany i niemożliwy do uniknięcia”.

Mamy więc zagrożenia z dwóch stron. Z jednej, pandemia koronawirusa – kolejne restrykcje, ofiary, zakazy, strach przed utratą zdrowia. Z drugiej z kolej, kryzys gospodarczy, który dotknie prawdopodobnie każdego z nas. Już teraz słyszy się o zwolnieniach, redukcji etatów czy nawet upadkach firm ... 

Wiecie, co jest najgorsze? Że to cholerstwo cały czas będzie wokół nas, to nie minie za 2-3 miesiące. Koronawirus, ale nie tylko. Chodzi również o wszelkie konsekwencje z nim związane – przede wszystkim finansowo-gospodarcze. I tak, trochę się boje, choć na początku, jakby to powiedziała moja babcia, udawałem gieroja. Bagatelizowałem problem, bawiły mnie memy związane z koronawirusem. Dziś posypuje głowę popiołem, lecz cały sęk polega na tym, że nie wiem czego bardziej obawiam ... Koronawirusa czy finansowego krachu. Nie wiem, co będzie dalej, i w jakiej Polsce się obudzimy nawet po świętach. Ale dbajcie o swoje zdrowie, także (albo przede wszystkim) o te psychiczne.




Related Posts

Brak komentarzy:

Post Bottom Ad